Chłodniejsze poranki i wieczory, pożółkła trawa, mgiełka w powietrzu… ale jeszcze trwa wakacyjna przygoda, wciąż karmimy się słońcem, jesteśmy wolni. Przesypując piasek między palcami nie chcemy przyjąć do wiadomości, że coś nieubłaganie się kończy. Odsuwamy myśli o powrocie do szarej codzienności.
Do Łeby przyjeżdżam od kilkunastu lat. Obserwuję ewolucję tego miejsca. Jednak to, co pozostaje niezmienne to nastrój związany z nostalgią końca lata, jaka pojawia się u schyłku każdych wakacji.